W lutym minęło 9(!) lat.
Tak, czuję wstyd i zażenowanie, ale przecież mówiłam, że później...
Myślałam o zamykanej szafce, ale nie byłam pewna jak będzie wyglądać w trochę jednak narzuconym przez dziurę miejscu. Po inspirację udałam się w czwartek na targ z "antykami". Nawet znalazłam, coś co się nadawało, ale nie wiedzieć czemu pan uparł się, że muszę kupić dwie szafki, bo to komplet. Trochę się zirytowałam, ale tego dnia za nic nie był w stanie przyjąć, że nie potrzebuję hurtu. Postanowiłam poczekać.
W następny czwartek, pan zapomniał, że to komplet i że bardzo zależało mu aby te szafki sprzedać koniecznie razem, więc za 20zł, zgodził się abym została szczęśliwą posiadaczką jednej z nich.
Wiem, szału nie ma.
A tak w ogóle wydawała mi się ciężka i brzydka, więc wyłamałam jej szczebelki.
A potem straciłam do niej serce.
Jednak perspektywa kolejnych lat z dziurą natchnęła mnie któregoś dnia i wpadłam na pomysł i oto rezultat